poniedziałek, 23 sierpnia 2010

WYPRAWA ROWEROWA ROKU DZIEŃ 8-9 23-24 LIPIEC

23 lipiec 2010 Łęknica - Bad Muskau - Forst - Guben - Gubin

Łęknica, Remiza Strażacka godz. 5.30 pobudka, codzienne czynności zwiazane z przygotowaniami do wyjazdu w ósmym dniu wyprawy którą nazwałem Wyprawa Rowerowa Roku i na poczatek dnia szok - za oknem leje jak "z cebra". Zaczęlismy się zastanawiać nad próbą przeczekania ulewy lub wręcz pozostania przez jeden dzień w Łęknicy z próbą "przełożenia " pozostałych noclegów. Przeważył jednak zdrowy rozsadek i doswiadczenie z innych wypraw, przecież może tak padać dwa lub trzy dni i co dalej? przerywać wyprawę? Nic z tego, nie w takim deszczu się jechało i już o 8.15 opatuleni w przeciwdeszczowe płaszcze znaleźliśmy się na drodze do przejścia granicznego w Bad Muskau i dalej juz znanym szlakiem rowerowym Odra - Nysa w kierunku m. Forst.
Dobrze się stało, że udało nam sie w poprzednim dniu zwiedzić piękny park Mużakowski i zamek z którego zdjecia zamieściłem w poprzednim poście ponieważ w takim deszczu nic nie udałoby sie zobaczyć.
Zdjecia poniżej też zrobione były juz po deszczu, który częściowo "przestał" w okolicach niemieckiego miasta Forst.




Drogowskaz powyżej wskazuje ilość kilometrów do miejsca zakończenia etapu i pozwoliłem sobie na zamieszczenie fotki z rowerem, ponieważ kolega Roman żartował, że musi byc dowód ze jechalem rowerem a nie np. z samochodu ktos mi "cyknął" fotkę.
Ponizej "akcent" kolejowy - stary nieuzywany pewnie od lat most kolejowy po którym prawdopodobnie od czasów NRD nie jeżdżą pociągi i zdjęcie torów które prowadzą......donikąd czyli w krzaki.






Zdjecia poniżej to już bezpośrednio przed przekroczeniem mostu granicznego. Budynek po drugiej stronie to juz Gubin i pieknie odbija się w wodach rzeki Nysy. W tle mój przesympatyczny kolega Sławek ze Śremu - pozdrawiam CIĘ Sławciu. Mam nadzieję ze znajdziesz chwilę, aby przeczytac tą relację.




Trudno sobie wyobrazić, że ta niepozornie wyglądajaca rzeka, którą przedstawiłem na fotce powyżej, narobiła tyle szkód co można było zauważyć w relacjach medialnych po powodziach, które miały miejsce na początku sierpnia.





Ostatnie fotki które pokazałem ponizej to juz zabytkowy budynek miejscowego Zespołu Szkół im. M.Kopernika przy ul. Racławickiej 2, gdzie mieliśmy przyjemnośc gościc na noclegu dzięki uprzejmosci sympatycznej Pani Dyrektor - serdeczne dzięki.


Na zdjeciu powyzej Sławek zaglada do portfela czy starczy kasy na opłacenie noclegu ha ha ha , a tymczasem okazało się, ze nie było potrzeby poniewaz nocleg okazał sie bezpłatny wiec jeszcze raz bardzo, bardzo dziekujemy PANI DYREKTOR. Przy okazji znalazłem stronę www szkoły http://zs.gubin.pl/gimnazjum.htm i muszę przyznać że jest bardzo ciekawa - gratuluję autorom jest super.
Wieczór bardzo szybko upłynął, zapiski z trasy, przygotowania do kolejnego etapu, kolacja i spać.
W dniu dzisiejszym przejechaliśmy "całe" 72 km z czego 50 w deszczu i z kronikarskiego obowiazku na dzień 23.07.2010 mamy przejechane "na kołach" 495 km.

24 lipiec 2010 Gubin-Guben - Frankfurt n/Odrą - Słubice
Gubin, Zespół Szkół, sala gimnastyczna godz. 6.00. Pobudka i przykre stwierdzenie - za oknem deszcz i to dosłownie nie pada ale najzwyczajniej leje. W tym dniu podeszlismy juz do tego faktu bardziej spokojnie, no bo jak pada to i kiedyś przestanie, więc z tą świadomością pożegnaliśmy sympatyczną panią Dyrektor, na miejscu staralismy się zostawić porządek tak jak zastaliśmy i w drogę.
W wymienionym dniu jechało nam sie zdecydowanie gorzej, ponieważ oprócz deszczu był jeszcze przenikliwy wiatr i nie ukrywam ze miałem ochotę w pewnym momencie po prostu najzwyczajniej zjechać z trasy jednak koledzy Sławek i Romek skutecznie podtrzymywali mnie na duchu za co dziękuje wam koledzy.
W zwiazku z ulewą nawet nie chciało mi się wyciągać aparatu, aby zrobić kilka fotek, a szczególnie żałuje ze nie uwieczniłem na zdjęciu miejsca gdzie rzeka Nysa wpływa do Odry. Deszcz padał w czasie całej naszej 75 kilometrowej trasy do Słubic i tylko raz pozwoliliśmy sobie na godzinny postój w przydrożnej kafejce, ale deszcz nie przestawał, wiec z przykrością wystartowaliśmy dalej i juz do samych Słubic i kolejnej kwatery w Internacie Zespołu Szkół Ekonomiczno Rolniczych przybyliśmy w deszczu.
Na miejscu okazało sie ze jeszcze dwie godziny musieliśmy czekać, aby nas ktos wpuścił do środka.
Cały wieczór zeszedł nam na "suszeniu" - dobrze ze jeszcze kilka sztuk suchej odzieży pozostało mi w sakwach i w tym momencie przestałem żałować że miałem problemy z pakowaniem z powodu nadmiaru "łachów"
Zrobilismy jeszcze krótki wypad "na miasto" po zaopatrzenie żywnościowe na śniadanie, lecz nawet nie chciało nam sie spacerować, bo po prostu bylismy zmeczeni i nie mogę przekazać swoich wrażeń z samego miasta.
Przypomniało mi sie ze w Słubicach mieszka taki jeden koleżka którego znam z maratonów, a mianowicie Janek Ambroziak, lecz nawet nie próbowałem go odszukac z przyczyn wyzej wymienionych.
Wieczór tym razem upłynął bardzo prędko - szybko usnęliśmy zmęczeni po tak uciążliwym dniu.
Tyle relacji w tym poście. C.D.N.
Prześlij komentarz