piątek, 13 sierpnia 2010

W Y P R A W A - R O W E R O W A - R O K U - ODRA - NYSA - 2 0 1 0

19 LIPIEC 2010 PONIEDZIAŁEK L I B E R E C
NOVA VES - ŹRÓDŁA NYSY - JABLONEC - JESTED - NOVINA - WIADUKT

Czwarty dzień wyprawy rozpoczął sie w poniedziałek 19 lipca 2010 jak zwykle o godz 5.00. Codzienne czynności, przygotowania do wyjazdu
i juz o 7.30 znaleźlismy sie na dworcu kolejowym, skąd po krótkim oczekiwaniu wsiedlismy do czeskiego pociągu którym dojechaliśmy
do m. Jablonec i juz na "kołach" dojechalismy na miejsce startu naszej wyprawy. Była to miejscowość Nova Ves gdzie znajduje się źródło rzeki Nysa Łużycka czyli miejsce skąd oficjalnie rozpoczęła sie nasza wyprawa.
Pierwsze fotki poniżej to dworzec i wnętrze pociągu gdyż mnie jako kolejarza interesowało porównanie do naszej kolei i niestety wypadło ono dosyc niekorzystnie na rzecz kolei w Polsce, jednak nie mnie to oceniac
i nie jest to trescią tej relacji.









Pozwoliłem sobie na fotkę przy tablicy obok źródełka i przyznaję
ze gdybym tutaj nie był, trudno byłoby mi sobie wyobrazić, jadac obok tej rzeki w dalszych etapach, ze rozpoczyna bieg w tak niepozornym miejscu.

Fotka powyzej przedstawia wieżę telewizyjną na górze Jested, która była kolejnym etapem naszego dzisiejszego wyjazdu. W czasie jazdy podziwialiśmy piekne okolice miasta Jablonec, co spróbowałem uwiecznić na kolejnych zdjęciach.














Teraz moze kilka zdań o samym podjeździe na wspomniany szczyt góry Jested. Pierwotnie planowaliśmy wjechać kolejką na sam szczyt, jednak wobec perspektywy czekania do popołudnia ( kolejka w poniedziałek jeździła od 14.00) wiec zdecydowaliśmy sie na wjazd na rowerach. Poczatkowo nawet ładnie się jechało - piękny asfalt wokoł góry. Jednak
w miejscu gdzie zrobiłem zdjecie powyzej okazało się, że to początek "prawdziwego" podjazdu. Musze w tym miejscu sie przyznac ze mimo tak trudnego podjazdu udało mi się wjechac co uwazam sobie za swoisty rekord poniewaz jeszcze nigdy nie udała mi się taka sztuka.
Trudy podjazdu wynagrodziły piekne widoki z góry na cały Liberec i niepowtarzalny zjazd. Warto było męczyc się pod góre ale za to jakie zjazdy?
W naszym przypadku zjazd odbywał sie tylko przez ok. 5 minut a potem juz z bardzo dużą ostroznoscią zaczelismy sie przemieszczac szlakiem turystycznym przez las. Piękne widoki, piękne otoczenie i nawet nie umiem okreslic jak mi sie podobało - tam po prostu trzeba było być i obiecałem sobie ze jeszcze raz razem z rodzinka wybiorę sie do Liberca.
Następnym etapem jazdy rowerowej w dzisiejszym dniu była m. Novina gdzie znajduje się
wiadukt kolejowy na trasie z Liberca do miasta Česká Lípa dokończono w 1900 roku. Ma wysokość trzydziestu metrów, długość 202 metry i ma czternaście filarów nośnych. Wiadukt nie prowadzi prosto, ale po łuku. Podczas budowy kolei jej założyciele musieli pokonać jeszcze jeden problem techniczny – grzebień Ještědu o wysokości 700 m - w ten sposób powstał tunel o długości 802 m, który zaczyna się jeden kilometr od stacji kolejowej Novina i kończy bezpośrednio przed stacją Křížany.
Tak zwany Malý viadukt stoi w pobliżu leśniczówki nad przystankiem autobusowym Novina. Jego długość wynosi 127 metrów, ma dziesięć filarów nośnych i wysokość 17 metrów.
Przy małym wiadukcie równiez bylismy jednak nie udały mi sie fotki - padła bateria. Oto co ze wspomnianych wiaduktów udało mi się
sfotografować.










Tyle by było na dzisiaj relacji. Wspomne ze "zjechalismy" na kwaterę ok. 19.30 po przejechaniu 75 km. Na miejscu juz tylko kąpiel, troche "przeczyściłem" swój rower, zamieniłem kilka zdan ze wspomnianym w poprzednim poscie sympatycznym kierownikiem, osrodka naszego zakwaterowania. Juz spowrotem w pokoju skromna kolacja i spać.
Na jutrzejszy dzień zaplanowany Frydlant - zwiedzanie zamku o czym w kolejnym poscie.































Prześlij komentarz