wtorek, 1 lipca 2008

W Y P R A W A-R O W E R O W A-Ż Y C I A - ŚWINOUJŚCIE-LICHEŃ-SKARZYSKO - 21.06.2008 - 30.06.2008









W dniu dzisiejszym rozpoczynam prezentacje którą nazwałem " Moja życiowa wyprawa rowerowa", a która rozpoczeła od wyjazdu z czterema kolegami ( na fotce ) w dniu 20.06.2008 do m. Świnoujscie z zamiarem powrotu do Skarzyska Kamiennej rowerami. Wyjechaliśmy w składzie Stachu Z. Bogdan S. Tomek B. oraz moja skromna osoba. Oczywiscie trzeba było w jakichś sposób zaplanowac powyższe i uczynił to Tomek który w sposób dosyc szczegółowy miał opracowana marszrute wyprawy, która tylko nieznacznie była w trakcie jazdy poddawana korekcie. Muszę dodać ze, pomysłodawcą właśnie takiej trasy był Tomasz, któremu pragnę w tym miejscu podziękować.
Wyjechaliśmy oczywiscie koleją, rowery zapakowane do specjalnego przedziału i " już" po 14 godzinnej jeździe o 8.15 w dniu 21.06.2008 "wylądowaliśmy" na dworcu PKP w Świnoujsciu, gdzie czekała nas 15 -to minutowa przeprawa promowa do samego miasta ( prom przez kanał rzeki Świny-bezpłatny, kursuje co pół godziny ), skąd na wczesniej zarezerwowaną kwaterę do Schroniska Młodziezowego na ulicy Gdyńskiej.
Na miejscu odpoczynek do godziny 10.00 i poniewaz była piękna słoneczna pogoda udaliśmy sie na rekonesans do miasta, trochę czasu zajeło znaleźenie plazy, ale za to zwiedzilismy samo miasto z wrazeniami bardzo pozytywnymi- czyste, zadbane, Bogdan podsumował jednym zdaniem : widac gospodarza. Nastepnie odbylismy długi spacer po plazy i tez co sie rzuca w oczy: plaza czysta i zdecydowanie jakze rózna niz w Kołobrzegu gdzie dosc ze brudno to jakos ci handlarze na plazy całkowicie odbieraja estetyke tego miejsca( pisałem o tym w relacji z maratonu w Grryficach ). Po powrocie z plazy tylko przyspieszony obiad w ładnie brzmiacym barze "Gospodnik" w okolicach ul. Chopina i spowrotem "w miasto" - tym razem juz na rowerach do odległej ok 3km. m. Ahlbeck juz po niemieckiej stronie. Muszę przyznac ze wrazenia z tej wycieczki odniosłem niezbyt pozytywnie a spowodowane to było po prostu nieznajomoscią jezyka i wydawało mi sie ze wszyscy sie na nas przyglądają z dezaprobatą. Samo miasteczko tez ładne i schludne ale mimo to żle tam się czułem i nawet koledzy robili sobie ze mnie zarty z tego powodu ale trudno takie było moje odczucie i kategorycznie zapowiedziałem iz więcej tam nie pojadę.
Drugi dzien pobytu ( niedziela 22.06) poswieciliśmy na wypad do Miedzyzdrojów a po drodze zwiedziliśmy dwa forty; Anioła i Wschodni - budowle obronne które wpisały sie w historię miasta Świnoujscie. Same Miedzyzdroje mówiac szczerze nie " powalają na kolana", miejscowość jak kazda inna i moim zdaniem sławna nazwa, ludzi na plazy pełno, scisk i tłok - nie polecam, chyba zeby tylko sie pochwalic przed znajomymi: widziałem aleję gwiazd - ja tez widziałem i co -nic.
Powrót do Świnoujscia tzw sciezką rowerową która jest tylko z nazwy a w rzeczywistości nic nadzwyczajnego, zwykła lesna droga i do tego niezbyt dokładnie oznaczona. Chyba dla odstraszenia cyklistów najwiecej oznaczeń to były tablice ostrzegawcze o kleszczach.
Jedyną atrakcją według mnie było w drodze powrotnej zwiedzenie największej w Europie latarni morskiej zbudowanej w roku 1857. Na tą okoliczność mozna było otrzymac specjalny certyfikat z pobytu w tym miejscu. Juz w sanym Świnoujsciu spóźniony obiad w Hotelu Marynarza ( za całe 12 PLN polecam ) i po krótkim oczekiwaniu na prom spowrotem do centrum. Cała eskapada trwała do godziny 18.00, przejechalismy ok. 60km. co było niezłym treningiem przed poniedziałkowym wyjazdem w drogę powrotną do Skarzyska. To by było narazie, w nastepnej relacji I Etap wyprawy Świnoujscie - Nowogard.
Prześlij komentarz