poniedziałek, 7 lipca 2008

WYPRAWA ROWEROWA ŻYCIA - MOJA -PIELGRZYMKA -LICHEŃ 27-28.06.2008

M O J A - P I E L G R Z Y M K A - L I C H E Ń
Kolejną relację rozpocznę od stwierdzenia, ze głównym celem Mojej Zyciowej Wyprawy Rowerowej był właśnie Licheń, a własciwie pielgrzymka do miejsca objawienia Matki Boskiej Lichenskiej własnie
w tych okolicach uswieconych powstaniem Bazyliki.


Jak wspominałem w poprzednim poście Moja Pielgrzymka miała równiez osobiste intencje i pod cudownym obrazem w skupieniu miałem mozliwosc je wyrazić.
Zaraz więc po przyjeździe na miejsce 27.06.2008 juz po godzinie 16.00 byliśmy pod Bazyliką jak widac na załaczonych ponizej fotkach.




Wrazenia oprócz duchowych równiez fizyczne - niezapomniane, nie umiem moze tego opisac -trzeba tam po prostu byc. Sama Bazylika jest cudowną świątynią która została zbudowana, mogę tak powiedzieć "rękami" całego narodu zarówno w Polsce jak i z zagranicy. Na terenie Bazyliki są wmurowane tablice z nazwiskami ludzi którzy przyczynili się do powstania tego pieknego Sanktuarium i jako ciekawostkę powiem że znaleźliśmy tablicę ze Skarzyska z nazwiskiem rodziny Stachoń oraz Jedynak. Uwazam ze był to taki miły akcent ze krajanie z mojego miasta tez zostali w ten sposób uwiecznieni w Bazylice. Takich tablic
z nazwiskami ze Skarzyska jest pewnie duzo wiecej tylko trzeba by na to czasu aby ich szukać ale fakt jest faktem i to było miłe.
Następnie udaliśmy sie na wierzę Bazyliki skąd rozciaga się piekny widok na cała okolice łacznie z oddaloną ok. 3km. miejscowością Grąblin w której miały miejsce cudowne objawienia. Na samą wiezę mozna wejść
" na piechotę" ale jest takze winda za całe 5 PLN mozna wjechać
i obejrzec te wspaniałe widoki. Z całej czwórki tylko Stachu zdecydował sie wejść całe 17 pieter a pozostali koledzy łacznie ze mna zdecydowalismy sie na wjazd. Widoki z góry jak widac niezapomniane i chociaz zejść zdecydowałem sie "na piechotę" chociaz nie uwazam tego za zaden wyczyn to jednak samo zejscie tez wymaga troche wysiłku ale co sie nie robi dla kondycji ha ha .



Kolejna fotka przedstawia widok na kopułę bazyliki i widok na Dom Pielgrzyma gdzie zatrzymują sie pielgrzymi z różnych stron kraju i zagranicy. Pragnę podkreslić ze indywidualny pobyt w Licheniu jest duzo korzystniejszy niz grupowa wycieczka poniewaz jest czas na spokojne obejrzenie całego Sanktuarium a przede wszystkim na spokojną modlitwę.
Wokół samej Bazyliki wokół roztaczaja się piękne alejki i ogrody które równiez w spokoju można bez konca obchodzić

W pierwszym dniu bylismy jeszcze przy źródełku z cudowna wodą, oczywiscie zgodnie z poleceniem z domu, nabrałem równiez butelkę z tą wodą która dojechała ze mna do samego Skarżyska.


Tyle wrażeń z pierwszego dnia, jeszcze tylko juz na kwaterze pozdrowienia SMS-owe do znajomych i przyjaciół, kolacja i spać.

L I C H E Ń 28-06-2008r. - sobota
Drugi dzień pielgrzymki rowerowej do Lichenia przywitał nas piękną słoneczna pogodą wiec rano szybkie śniadanie i dalszy ciąg zwiedzania tych świętych miejsc. Ja osobiscie zaplanowałem jeszcze dodatkowo spotkanie z kolegą Jarkiem J. z Konina z którym nie widziałem sie od kilku lat, a którego znam jeszcze ze studiów w Radomiu i mile wspominam tę znajomość. Przez kilka kwadransów powspominaliśmy dawniejsze czasy, poszliśmy do koscioła Św. Doroty który właśnie został odrestaurowany, krótka modlitwa i nie zatrzymując kolegi,( dzięki Jarek ze miałes chęc na spotkanie ze mną - pozdrawiam ), dołaczyłem do swoich współtowarzyszy wyprawy rowerowej z którymi przeszlismy " Na Golgotę" . Tutaj w skupieniu i ciszy weszlismy na sam szczyt, wrazen moze nie bede opisywał - tutaj trzeba po prostu byc i samemu to przeżyć. Ponizej kilka fotek:



Popołudnie przeznaczylismy na spacer do wspomnianej wczesniej
m. Grąblin w której miało miejsce objawienie Matki Boskiej i gdzie
w miejscowym lesie została utworzona Droga Krzyżowa. Kilka fotek ponizej przedstawia zdjecia z tego równiez uświeconego miejsca.
Powrót równiez spacerkiem, na kwaterze ok 20.30 i juz przygotowania do jutrzejszego wyjazdu. Znów pakowanie sakiew na rowery, odprawa przed jutrzejszą trasą która zaplanowalismy az do Łęczycy a jak sie potem okazało przebylismy duzo dalej ale to juz w kolejnej relacji z Etapu Nr VI. Ciąg dalszy w nastepnej relacji.
Prześlij komentarz