wtorek, 1 kwietnia 2008

TRASA NUMER 4






Dziś relacja z kolejnej " wyprawy" - TRASA Nr 4 na którą wyruszyłem w ostatnim dniu marca t.j. 31.03 o godz. 11.00 spod bloku na Trasą Nr 2 do Bliżyna i dalej koło poczty i pomnika ( na zdjeciach ) w lewo koło Polifarbu w kierunku m. Jastrzebia, piekną trasą przez las przez teren Nadleśnictwa Suchedniów. Wrazenia estetyczne psuje widok wycietych bali drzew które leżą na poboczu w oczekiwaniu na wywózkę. że jest to wrecz rabunkowa wycinka i jak tak dalej pójdzie to nawet przez las ciężko bedzie przejechać. Wartym uwagi jest przejazd przez Rezerwat Dalejów ( fotka przedstawia szczegółowy opis-powiększ zdjecie ) gdzie znajduje się unikatowa roślinność nieobecna na innych terenach. Przez las do Suchedniowa prowadzi szlak rowerowy niebieski i niemożliwe jest zabładzenie. Z lasu wyjeżdża się na ul. Zagórską którą dojechałem do trasy E-7 i po jej " przecieciu" ( "na dół" do ulicy Bodzentyńskiej ) do trasy właśnie na Bodzentyn dosyc ruchliwą drogą ( jeździ dosyc dużo TIRÓW więc trzeba uważać ) przez Berezów i Michniów do Góry Św. Barbary gdzie "zrobiłem" 30 to minutowy odpoczynek z przerwą na posiłek. Po drodze zatrzymałem się jeszcze na kilka minut w m. Michniów gdzie znajduje się Mauzoleum Martylorogii Wsi Polskiej ze sławną już chyba na całą Polskę Pietą Michniowską - patrz fotka
Postoju na szczycie wymienionej Św. Barbary nie polecam z uwagi na to że jest tam jedna zdewastowana ławka i coś "ala stół" ale tez rozpadajacy, wokół bałagan, śmieci, butelki po wódce co świadczy ze jest to miejsce spotkań miejscowego "elementu" Szkoda bo jeszcze kilka lat temu w tym miejscu było naprawdew bardzo ładnie, piękny widok na całe góry świętokrzyskie. Dodatkowym pozytywnym atutem tego miejsca jest juz chyba zabytkowa kapliczka z dedykacją od mieszkańców i gdyby nie wspomniane przygnębiajace otoczenie tego miejsca byłoby w tym miejscu bardzo sympatycznie a tak pozostaje tylko jedno słowo WSTYD.
Po szybkim zjeździe z Barbary we Wzdole Rzadowym na pierwszym skrzyzowaniu skreciłem w lewo i droga
z pierszeństwem przejazdu równiez w lewo zacząłem zmierzac w kierunku m. Siekierno. Musze w tym miejscu zaznaczyć ze ok. 8-mio kilometrowy odcinek do wymienionej miejscowosci jest jak przystało na Góry Świetokrzyskie dosyc górzysty wiec trzeba sie liczyć z dość dużym wysiłkiem fizycznym, ale za to zjazdy i te widoki z góry rekompensują trudy podjazdów.
W Siekiernie za przystankiem PKS skreciłem w lewo "Na WYKUS" ( jest dość wyraźny drogowskaz ) i po ok. 1,5 km. znów pod górkę zaczyna się najgorszy odcinek tej trasy t.j. zaraz po wjechaniu do lasu znajduje się droga którą ciężko byłoby przejść " na piechotę" gdyż sa takie wyboje i wykroty a co dopiero rowerem. Całe szczęscie ze jest to krótki odcinek ( ok 1,5 km. ) wiec w ostateczności mozna przeprowadzić rower gdyż niestety innej drogi do Suchedniowa po prostu nie ma.
Na pierwszym "leśnym" skrzyżowaniu należy skręcic znów w lewo i juz jadąc cały czas lesnym duktem ( ok. 8km ) po znacznie lepszej drodze ( w porównaniu do poprzednich " kocich łbów" ) dojechałem do Suchedniowa. Wymieniony odcinek jest dosyć przyjemny gdyż prowadzi cały czas przez las i jedzie sie co prawda nie po asfalcie fajnie chociaz tez są " górki i dołki" , ale małe i do pokonania bez wiekszego wysiłku.
W Suchedniowie po wyjeździe z lasu droga zap[rowadziła mnie do asfaltowej drogi prowadzacej z kierunku Parszowa do dworca PKP gdzie przed przejazdem skręciłem znów w lewo na Stokowiec i przez Rejów do Skarżyska. Odcinek od Stokowca też jest nieciekawy ale lepiej jechać taka droga niz główna trasa E-7 gdzie jest naprawdę niebezpiecznie dla rowerzysty. W Skarżysku tez przejechałem "bokami" aby ominąc ruch pojazdów po miescie wybrałem boczne scieżki od Zachodniego ulicą CIchą ( za mostem tym razem w prawo ) do torów kolejowych " Na Końskie" i koło LIDLA ul. Niepodległosci, koło koscioła do domu na ul. Żeromskiego.
W dniu dzisiejszym przejechałem 64km. w czasie 6 godz. wiec nie bardzo moge się pochwalić odnosnie szybkości pokonania wymienionego dystansu ale w koncu nie o to chodzi aby jechac na wyscigi tylko aby w sposób bezpieczny objechac korzystając jednoczesnie z uroków jazdy rowerowej i satysfakcji z samego pokonania okreslonego dystansu.
Pragne jeszcze podkreślic że dotychczasowe wyprawy są pewnego rodzaju treningiem przed planowanymi na miesiąc kwiecień i maj wyprawami do Gryfic i Leszna. Relacje z tych wypraw tez postaram się zamieścic i jezeli chociaż jedna osoba skorzysta z moich "podpowiedzi " odnośnie tras to już będę zadowolony.
I to by było na tyle C.D.N.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Pozdrowienia ze Stalowej Woli :-)

Mirek pisze...

Dzięki zapraszam ponownie na kolejne relacje - a moze tak na podobna wyprawę?

Anonimowy pisze...

Wyprawa tyle, że nie rowerowa na pewno będzie, o tym wiesz.

Ale może rozejrzę się wokół siebie, może też mam blisko takich entuzjastów sportu rowerowego jak Ty?

Pozdrawiam ciepło.