poniedziałek, 7 kwietnia 2008

T R A S A N U M E R 5 NOWA















Dziś relacja z kolejnej "wyprawy" którą nazwałem Nr 5 a mianowicie opis trasy do malowniczej miejscowosci Iłza na którą wybrałem sie tym razem z kolegą Pawłem N. ( na zdjęciu ) w sobotę dnia 5.04.2008r. Było jeszcze co prawda dwóch chętnych, ale jak to niestety w takich przypadkach bywa, zostalismy we dwóch i mimo rańszych obaw pogodowych wyprawa udała sie znakomicie.

Wystartowaliśmy juz o godz. 9.00 ul. Kopernikai dalej w prawo przez Lipowe Pole, Świerczek, Kierz Niedźwiedzi, Zbijów, przez las do m. Trębowiec ( niezbyt ciekawa lesna droga ale da się przejechać ) i dalej po " przecieciu" drogi Mirzec - Wierzbica znów leśną drogą z planem wyjazdu w okolicach Iłży. Niestety plany troche zawiodłyż bez mapki tych terenów po prostu zginelismy w lesie i chociaz droga lesna była nawet "przednia" jak na jazdę rowerem, nadrobiliśmy ok. 10 km. po róznych wioskach których nie będę opisywał a wszystko trochę przeze mnie bo "udałem" się omijac główne drogi z przyczyn które opisuje w kazdej relacji czyli obawy przed ruchem samochodowym.

W rzeczywistosci bylismy zmuszeni dojechac do głównej drogi Ostrowiec - Radom i przez m. Pastwiska znaleźliśmy

sie u celu naszej wyprawy czyli w Iłży.

Przedstawione powyżej fotki pokazują to malownicze miasteczko z wysokości zamku na wzgórzu i druga, sam widok na zamek którego króciutką historię pozwoliłem sobie " zciagnąć" ze skarżyskiego wortalu turystycznego ( polecam - bardzo ciekawe relacje ) , którą napisał sam kolega Paweł więc myśle ze "plagiatu" nie poczyniłem. Fotki zresztą tez robione przez Pawła gdyz mój aparat z telefonu nie byłby w stanie zrobic takich zdjęć więc w tym miejscu chciałem CI Pawle serdecznie podziękować.

Prawa miejskie Iłża uzyskała w 1239 roku. Najbardziej chyba znanym zabytkiem miasta są ruiny Zamku. Najnowsze badania archeologiczne zdają się potwierdzać przypuszczenia, że pierwsza siedziba Biskupów Krakowskich w Iłży powstała w XIII wieku na terenie starego miasta położonego w odległości ok. 2 km na północ od dzisiejszego. Miasto to lokowane było na prawie niemieckim przed 1260r. W miejscu tym istniał, niewielkich rozmiarów (ok. 44 x 40 m) owalny gród obronny stojący na straży miasta. Ta pierwotna siedziba uległa zniszczeniu prawdopodobnie w wyniku najazdów tatarskich w 1240 lub 1241r i 1260. Informacje te nie są jednoznacznie potwierdzone.Według Jana Długosza wybudowanie murowanego Zamku zawdzięczamy biskupowi Janowi Grotowi. Prawdopodobnie miało to miejsce w latach 1326-47. Prace archeologiczne nie potwierdziły wcześniejszego istnienia w tym miejscu zamku drewnianego. Bez wątpliwości stwierdzono jednak, że zamek postawiono bezpośrednio na pierwotnym podłożu.Około 30 lat po założeniu zamek został rozbudowany przez następnego biskupa Floriana z Mokrska. Jemu też przypisuje się obwarowanie miasta i Zamku kamiennym murem. Zamek wzniesiono na szczycie stromego, naturalnego wzgórza wyraźnie dominującego nad miastem. Archeologowie udowodnili ponad wszelką wątpliwość, że najstarszą zachowaną budowlą Zamku jest kamienna, cylindryczna wieża połączona z obwodem warowny. Pełniła ona funkcję ostatniego punktu obrony. Wejście do wieży prowadziło wewnętrznymi schodami znajdującymi się od strony północnej następnie po zewnętrznym ganku wchodziło się do niej od strony zachodniej, kilka metrów powyżej poziomu dziedzińca.Dostępu do Zamku prawdopodobnie bronił też drewniany most zwodzony. Kolejne rozbudowy, dokonane między innymi przez biskupów Jana Konarskiego, Filipa Padniewskiego i Marcina Szyszkowskiego, zmieniały po trosze oblicze Zamku, który pomimo zniszczeń w dokonanych w czasie Potopu Szwedzkiego dotrwał do II połowy XVIII wieku. Ostatnimi pracami remontowymi przeprowadzonymi na zamku w 1782 roku były wymiana dachu na gotowy, oraz remont kapliczki na zboczu wzgórza zamkowego. Wykonane wówczas prace inwentaryzacyjne dóbr biskupich pokazują zamek jako zrujnowany, bez szyb, ze zniszczonymi posadzkami, bramami i porozbijanymi (zapewne w poszukiwaniu skarbów) piecami. Według ówczesnych specjalistów Zamek nie nadawał się już do pełnienia swojej funkcji.Od tamtej chwili z zamkiem było już tylko gorzej. Cytując informację zawarte na www.ilza.pl„W 1789 roku na mocy postanowienia Sejmu Czteroletniego dobra biskupów krakowskich skonfiskowano na rzecz Skarbu Państwa. Zamkowe oficyny stopniowo wydzierżawiano, użytkowując tylko niewielką jego część. W 1791 roku spłonęła brama wjazdowa i siedziba starosty. Po rozbiorach zamek stał się własnością państwa austriackiego i urządzono w jego ruinach lazaret. Po wyjściu wojsk austriackich na zamku urządzano zabawy. W trakcie jednej z nich wybuchł ogromny pożar, który dopełnił dzieła zniszczenia. Pożar strawił wszelkie pozostałości ruchomego wyposażenia. Część elementów budowli rozebrano wówczas gdyż groziły zawaleniem.Ostatni lokator opuścił zamek w 1812 roku. Od tego czasu zamek stał się terenem pozyskiwania budulca do miasta. O skali tego procederu świadczy umowa między Rządem a Lewienem Sunderlandem - właścicielem iłżeckiej fabryki fajansu zezwalająca mu na czerpanie budulca z ruin. Nie przeszkodził temu nawet nowy właściciel książę Tadeusz Lubomirski, który zakupił zamek a następnie przekazał go na rzecz Towarzystwa Opieki Nad Zabytkami Przeszłości, które miało rozpocząć jego odbudowę. Zanim się ona rozpoczęła zamek ponownie ucierpiał podczas działań wojennych w trakcie I Wojny Światowej a następnie w trakcie Kampanii Wrześniowej w 1939 roku (8-9 wrzesień Bitwa o Iłżę). Zniszczeniu uległa wówczas przede wszystkim wieża służąca za doskonały punkt obserwacyjny.”

Tyle częsci opisowej i jak widac warto zadac sobie trud i dostac sie na wzgórze skad rozpościera sie piękny widok na całe miasteczko chociaz przyznaję ze w tym dniu z powodu ograniczen czasowych tego nie uczynilismy,

a fotki były robione podczas innej wyprawy na której zresztą tez byłem.

W dniu naszego pobytu bylismy tylko na rynku gdzie zdązylismy tylko wypić kawe w sympatycznym barze i powrót w kierunku domu z mocnym postanowieniem, nawet kosztem "nadrobienia" kilometrów pokonac droge powrotną bocznymi drogami, aby nie stresowac się dużym ruchem samochodów jadacych co trochę " po du...."

Pragne podkreslić ze skorzystalismy z podpowiedzi sympatycznej włascicielki baru którą pozdrawiam i tylko dzięki tej Pani trasa z Iłzy okazała się sporo krótsza i naprawde godna polecenia. Postaram sie wiec w sposób szczegółowy opisac drogę powrotną aby móc jeszcze kiedyś przejechac się tą trasą.

Wyjazd z Iłży rozpoczęlismy trasą "na Radom" aby po krótkim podjeździe "odbić" w kierunku m. Pakosław ( wyraźny drogowskaz z nazwa miejscowosci "w lewo skos") i cały czas jak droga prowadzi przez Marcule do m. Osiny. Zwracam uwagę, że odcinek drogi od Pakosławia do Marcul jest utwardzoną droga szutrową, ale nawet przyzwoicie utrzymaną więc da sie jechać rowerem zapewniam.

Na końcu drogi w Osinach nalezży skrecić w lewo i po około 3 km. zdążamy do skrzyżowania ze wspominaną drogą Mirzec - Wierzbica, która znów "przecieliśmy" i jadac na Zbijów ( wyraźny drogowskaz), po ok. kolejnych 3 km. byliśmy spowrotem w tej miejscowosci.

Według wskazań licznika odległośc do Iłży opisaną trasą wynosi tylko ok. 23km. więc nawet dla poczatkujacego cyklisty jest przyzwoita i naprawdę godna polecenia.

Drogę powrotną ze Zbijowa odbylismy troche inną trasą, a mianowicie dla odmiany przez Jagodne i Koscielne

( w Zbijowie prosto zamiast w prawo - drogowskaz jest ) a tam w prawo znów w kierunku Lipowego Pola a przed nim drogą technologiczną PKP ( nie polecam) do Fałata i do ul. Spółdzielczej na której poczatku zakonczyliśmy wyprawę pokonujac w sumie ok. 89km.

Wyprawa jak wspomniałem dosyc ciekawa i godna polecenia ze wskazaniem dłuższego pobytu w Iłży a osobiscie dla mnie była doskonałym treningiem przed przed wykonaniem podobnej trasy na Maratonie na który wybieram

się aż na Pomorze do Gryfic.

Na zakończenie pragnę podziękować koledze Pawłowi za fajne towarzystwo z nadzieją że jeszcze nie raz wspólnie wybierzemy się na podobną wyprawę.

I to by było na tyle. CDN.
Prześlij komentarz