sobota, 19 kwietnia 2008

T R A S A - N U M E R - 8 - PRZYZWOITA










Dziś o kolejnej wyprawie która nazwałem " PRZYZWOITA" poniewaz nie wymaga dużego wysiłku a jednocześnie jest stosunkowo łatwa i właśnie przyzwoita.
Wyruszyłem w dniu 18.04.2008 o godz. 12.30 podobnie jak opisywałem w pierwszej relacji na otwarcie sezonu t.j. do ul. Kopernika, Rycerską na Pogorzałe, Turystyczną przez Górę Skarbową do drogi Majdów - Szydłowiec ( na zdjęciu ) i tą malowniczą drogą ok. 2,5km. na skrzyżowaniu w lewo ( też fotka ) znów drogą asfaltową przez las po przejechaniu tym razem 3,5 km. w prawo do m. BUDKI II ( malutka wioska ale czysciutko i zadbane gospodarstwa ) już do Szydłowca.
Pragnę podkreślić, że większość trasy prowadzi przez las i jest na niej bardzo mały ruch samochodowy co jak pewnie niektórzy zauważyli jest domeną wybieranych przeze mnie tras rowerowych.
W samym Szydłowcu już tradycyjnie odwiedziłem sympatyczną "cukierenkę" aby pokosztować pierwsze w tym roku lody - polecam. Tak się złożyło, że będąc w Szydłowcu i nie być "na lodach" to tak jakby nie zaliczona trasa. Myślę ze znajomi z którymi jeżdżę na rózne wyprawy rowerowe przyznają mi rację. Może jeszcze powiem, że wymienioniona cukiernia znajduje sie w samym rynku ( w lewo od zameczku zamieszczonym na fotce )i posiada bardzo miłą obsługę.. Wypadałoby jeszcze wspomnieć, że miasteczko to posiada autentycznie bogatą historię i nawet zamierzałem napisac kilka zdań na ten temat, ale doszedłem do wniosku że jest tyle publikacji, chociażby w internecie na stronie turystycznej - adres juz wymieniałem w którejś
z poprzednich relacji.
Drogę powrotną z Szydłowca tez wybrałem "bokami" tj. przez Sadek, Kierz Niedźwiedzi, Świerczek i Lipowe Pole. Nie będę może szczegółowo opisywał drogi powrotnej, gdyz juz to czyniłem podczas pierwszej relacji, powiem tylko ze w Szydłowcu trzeba " przeciąc E-7 ( jest tunel pod trasą ) w kierunku "na Mirów" a nastepnie w prawo na Sadek- drogowskazy są dosyc czytelne.
Jeszcze jedną przerwę w wyprawie " zrobiłem" w lesie przed Świerczkiem - na zdjęciu, gdzie z dużą przyjemnoscią zjadłem kanapki przygotowane
" na drogę" no bo w koncu ile można korzystac z zaprzyjaźnionych sklepów o czym pisałem w poprzedniej relacji.
Wyprawę zakończyłem ok. 16.00 po przejechaniu w sumie 43 km. i jak wspomniałem na poczatku była to trasa bardzo przyzwoita, godna polecenia nawet dla początkujacych cyklistów.
Mysle, że mój kolega Tomasz wreszcie jest zadowolony - pozdrawiam CIĘ i zapraszam na kolejne opisy relacji, a może wreszcie zdecydujesz sie na wspólna eskapadę?
Wypada jescze mi napisać, ze obiecaną relację "do Chlewisk" tez zamieszczę tylko w późniejszym terminie. C.D.N.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Uuuuuu, ale mam zaległości.

Ale tą ścieżką wśród brzózek chciałabym pospacerować.
Daleko to od miasta?

Pozdrawiam, Ania.

Mirek pisze...

Dzięki za komentarz ANIU - jak tylko bedziesz miała przyjemność zobaczyc takie brzózki to są bardzo niedaleko, ale tylko w swietokrzyskiem i chetnie posłuże za przewodnika. Tez pozdrawiuam. M.