sobota, 15 maja 2010

V M A J Ó W K A "NA KUFCIE" 2010 DZIEŃ DRUGI

E T A P P I E R W S Z Y SKARŻYSKO KAMIENNA - OPATÓW
Sobota dnia 01.05.2010 godz. 6.30 spotkanie wszystkich uczestników tytułowej wyprawy w miejscu startu przy Al. Niepodległosci w Skarzysku Kam. Na poczatku zapoznanie wszystkich uczestników, Piotr "rozdał" każdemu szczegółowy plan kazdego etapu z planowanej trasy, kilka pamiatkowych fotek ze startu i w drogę.





W tym miejscu może dokończę prezentacji uczestników naszej KUFTY. Na pierwszym zdjeciu po lewej stoi Jurek D. z żoną Basią, obok Agnieszka która przjechała z Lublina aby rowerem dojechac spowrotem do domu - to jest samozaparcie! - pozdrawiam CIĘ Agnieszko. Obok Agnieszki w górnym rzędzie stoi Sławek, Zdzichu z Jarocina, Pan Rysio o którym wspominałem w pierwszym poście, Mirek K. oraz Stachu Zieliński z którym jezdze na wyprawy i w dolnym rzędzie obok Stacha autor tych realacji czyli ja i dalej patrząc w lewo Pani Halinka, Kasia zona Mirka , Basia-zona Piotra i Gabrysia z Jarocina. "Na kucąco" jest jeszcze jeden uczestnik wyprawy który dolaczyl w ostatniej chwili-Bogus S. - pozdrawiam Cię Bogdan, ciesze się ze jechales z nami. Jak widać silna grupka i w takim 15 to osobowym składzie punktualnie o 7.00 wyruszylismy na trasę do Wąchocka gdzie zaplanowany był pierwszy postój, zwiedzanie klasztoru cystersów no i oczywiscie "odwiedzenie "sławnego" chyba juz na całą Polske sołtysa. Ponizej fotki z trasy, z klasztoru i samego Wąchocka z sołtysem.











Może jeszcze kilka zdan o samym zwiedzaniu klasztoru. Polecam wszystkim aby powswięcic kilka godzin i zwiedzic sam klasztor- dla grup zorganizowanych zawsze jeden z braci oprowadza i ciekawie opowiada o calej historii klasztoru i naprawde warto zaplacic symboliczne 5 PLN - wrazenia niezapomniane co potwierdzili wszyscy uczestnicy.
Poniewaz czas biegl nieublagalnie, zaraz po wyjsciu z klasztoru szybko zebralismy się w dalszą drogę przez m. Rataje, Sieradowicki Park Krajobrazowy do polany Wykus gdzie byl kolejny postoj.Znajomi z Wielkopolski i nie tylko oni z zainteresowaniem przeszli pod pomnik i kolo mogil partyzantów ktorzy w czasach II wojny swiatowej walczyli z okupantem na tych terenach. Szczegolowo pisalem na ten temat w poscie REKONESANS z kwietnia tego roku.
Przejazd do Wykusu byl troche uciazliwy bo odbywal sie po lesnej brukowanej drodze ale dla nas "wytrawnych " cyklistów to zwykly "PIKUS"






Kolejny postoj na trasie do Opatowa zgodnie z "rozpiską" Piotra zaplanowany byl w Dyrekcji Swietokrzyskiego Parku Narodowego w Bodzentynie ale z uwagi na swieto "pocalowalismy" klamke, zrobilismy na dowod fotke i niestety ale w strugach deszczu przemiescilismy sie pod ruiny zamku w Bodzentynie. Tam znow kilka zdjec i dalej w drogę przez Dąbrowę, Jeziorko,Nową Słupię, Sarnią Zwole, Janowice do Opatowa. Na miejscu tylko obiad w rynku i niestety bez zwiedzania zaplanowanych obiektów udalismy sie bezposrednio na kwatere w osrodku PTSM przy internacie szkół zawodowych. Bylismy po prostu tak przemoczeni ze niestety juz na nic nie bylo ochoty chociaz humory dopisywaly i jeszcze dlugo wieczorem rozmowom i zartom nie bylo konca.
Na zakonczenie dodam ze pierwszy etap zakonczylismy dystansem 81 km. Na koniec tego posta kilka fotek z trasy. CDN














Prześlij komentarz