niedziela, 14 października 2007

Pokonałem Oblęgor - BIKE MARATON Strawczyn 13.10.2007


Dziś na temat wyprawy rowerowej BIKE - MARATON w m. Strawczyn na który wybrałem się wspólnie z kolegą, wymienianym często Krzychem Cz. i jego żonką - sympatyczną Danusią.
Najpierw jednak odniosę się do "anonimowego" komentarza z majowego maratonu w Lesznie. Odpowiadam więc że w zimie zabawy są przewidziane i zapraszam Cię ANONIMIE, a za diagram numerologiczny dziękuję chociaz nie przekonuja mnie cyferki i zabawa nimi. A propo zabaw zimowych to przewiduję wyprawy piesze które super organizuje PTTK Końskie i na jedną nawet się wybieram w dniu 10.11.2007 i być moze relację tez zamieszczę.
Dobrze, wracam teraz do relacji ze Strawczyna. Chyba nie doczytałem się w informacji organizatorów ze jest to normalny wyscig rowerowy ze wszystkimi szczegółami czyli ze startem ostrym, górskimi premiami i normalna jazdą na czas. Poczatkowo trochę się przeraziłem oglądając " rasowych" kolarzy w super strojach i pomyslałem ze gdzie mnie zwykłemu turyscie rowerowemu do nich się równac. Doszedłem jednak do wniosku ze nawet w najlepszym wyscigu jest pierwszy i ktoś musi być ostatni i za punkt honoru wziąłem sobie tylko fakt aby się nie zbłaźnic i ukończyć trasę. Wybrałem wg. mnie chyba łatwiejszą bo krótsza trase w kategorii MTB na 60km. Wystartowalismy ze wszystkimi prawidłami wyscigu o godz. 11.00 z godzinnym opóźnieniem ze względu na pogodę i rzeczywiscie było " chłodnawo" ale i miejscami wychodziło słoneczko i gdyby nie przejmujacy wiatr to byłoby lux. W "mojej" grupie startowało nas tylko ok. 15 osób ale co warte podkreslenia była jedna pani i to własnie wspomniana Danusia której jako gentelmen dzielnie "dotrzymywałem kroku" - rowerowego oczywiscie, chociaz musze sie przyznać ze nie cały czas mi sie to udawało. Pozosali koledzy oczywiscie wyrwali zaraz po starcie do przodu no bo to w końcu był wyscig ale jak wspomniałem moim celem było ukończyc go co mi sie w zupełnosci udało- Danusi oczywiscie tez. Sama trasa była przygotowana przez organizatorów bardzo fajnie a przede wszystkim w sposób urozmaicony i postanowiłem ze jeszcze raz spróbuję przejachac tą trase ale juz indywidualnie z grupką znajomych lecz juz chyba w przyszłym roku.
Spróbuję teraz wymienic miejscowosci przez które przejezdzaliśmy wiec ze Strawczyna przez Promnik, Pastwiska, Chełmce i dalej juz zgodnie z zasadami MTB po górskich bezdrozżach na góre Oblęgor. Wyjasnię teraz tytuł tego posta "Pokonałem Oblęgor" gdyz jechałem ta trasą w zeszłym roku drogą asfaltową i na wymienioną górę niestety, ale wprowadziłem rower, gdyz najzwyczajniej brakło mi sił, a teraz po bezdrozach i śmiem twierdzić, że od strony większego wzniesienia udało mi sie wjechać. Tym bardziej jestem wiec dumny z siebie i stad ten tytuł. Zjazd odbył sie tez bez wiekszych problemów chociaz w pewnym momencie pomyslałem ze lepiej jednak wjeżdżać - po prostu przy zjeździe trzeba bardziej uwazać. Dalej juz szosa przez Grzymałków, Straszów, Wólkę Kłócką, Dobrzeszów,Kuźniaki, Niedźwiedż na metę do Strawczyna. Jak wspomniałem zamykałem stawke tego wyscigu i to dosłownie bo za mna jechał juz tylko motocykl z napisem " Koniec wyscigu" i w tym miejscu ukłon w kierunku kolegi który jechał na tym motocyklu gdyz kilka razy "zgubiliśmy" trasę i po prostu pomógł nam ją odnaleźć. Pragne podkreslic ze nie było to wynikiem złego oznakowania przez Organizatorów, a po prostu myślę że głupich żartów miejscowych którym przeszkadzaja pasjonaci na rowerach. Pisałem juz na ten temat w relacji z Kołobrzegu i to się potwierdziło. Wspomniałem o Organizatorach i pragne podkreslic naprawde wspaniałą organizację samego wyscigu jak i jego zakonczenia. Był to wyscig o puchar wójta gminy Strawczyn, bez zadnego wpisowego i siłami samej gminy z dyplomami i statuetkami dla wszystkich uczestników oraz dodatkowo upominkami od sponsorów których moze nie bede wymieniał. Wazne ze w Strawczynie sa pasjonaci którym się chce " bawić" w takie imprezy - SERDECZNE DZIĘKI i do zobaczenia za rok.

PS. Na fotce już po przybyciu na metę z najlepszą uczestniczka wyścigu w kategorii kobiet

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Też brałem udział w maratonie 13 październiaka, ale na trasie szosowej (115km). Było superrrrr. Szkoda tylko, że pogoda wystraszyła wielu cyklistów i frekwencja była mizerna. Niech żałują Ci co nie byli, bo naprawdę mają czego. Wrażenia z wyścigu niezapomniane. Jeżli Strawczyn zaprosi kolarzy ponownie w przyszłym roku, to staję na starcie w bez względu na pogodę, absolutnie.
Oczywiście z całym naszym teamem,... mam nadzieje Mirku ; )

Ewa G. z Gozdnicy pisze...

Jestem pełna podziwu dla Twoich wyczynów. Podoba mi się to co robisz i sposób w jaki to opisałeś. Fajnie spędzasz wolny czas. Pozdrów Jolę, wszystkie ciocie i pozostałą rodzinkę.

Anonimowy pisze...

hohoho no prosze ja juz nie pamietam kiedy ostatnio zasiadlem na rowerze ;)
teraz doceniam jedynie uroki pieszej wedrowki lub zza szyby samochodu
;)
powodzenia w podbojach i oby tak dalje
a.