niedziela, 6 września 2020

RAJD KONECKI SIELPIA 2020

 W pierwszą sobotę września jak co roku biorę udział w Rajdzie koneckim organizowanym przez miejscowy oddział PTTK - Klub Turystyki Aktywnej PASAT. Warunkiem uczestnictwa jest "przejechanie" rowerem wyznaczonej przez organizatorów trasy. W tym roku był to dystans 35 km, 75 km i 150 km. Wspólnie z kolegą Stachem zdecydowaliśmy sie na dystans 75 km. O tyle fajne jest w tym rajdzie że nie żadnej klasyfikacji ani współzawodnictwa. Organizatorzy w wyznaczonych miejscowościach nakazali potwierdzać na Karcie Startowej przejazd jako "dowód" pobytu. Przeważnie były to pieczątki ze sklepów ale nie tylko. W naszym przypadku mamy nawet potwierdzenie pobytu "podbite" przez proboszcza Sanktuarium Matki Bożej Wychowawczyni 
 w m. Czarna. W jednej z miejscowości musieliśmy znów szukać sołtysa ale z powodzeniem wiec było ok. Muszę powiedzieć ze bardzo mi się podoba taki sposób weryfikacji bez żadnych elektronicznych pomiarów i sprawdzania czy czasem ktoś nie skrócił trasy. W sumie to przecież chodzi
o fajne spędzenie czasu podczas jazdy w sympatycznym towarzystwie a nie o wyścigi. Poniżej kilka fotek ze wskazaniem nazw miejscowości przez które przejeżdżaliśmy.



Ośrodek RELAX gdzie mieliśmy przyjemność mieszkać na czas Rajdu. Podziękowania dla właścicieli Ośrodka. Polecam wszystkim było super. 
Pozwoliłem sobie na fotkę dla upamiętnienia startu
w tegorocznym XXVII Koneckim Rajdzie Rowerowym. Muszę tutaj się pochwalić że to był mój 18 Rajd i w tym miejscu składam podziękowanie organizatorom iż pomimo anormalnej sytuacji dotrzymali terminu i Rajd się odbył pomimo zmienionych warunków. Poniżej na zdjęciu z kolegą Stachem
 i P. Małgosią Z. która dzielnie towarzyszyła nam na trasie.     


Tutaj już nazwy miejscowości przez które przejeżdżaliśmy. Niektóre z nich trochę dziwne ale pewnie nie dla mieszkańców. Mnie osobiście bardzo się podobają nazwy miejscowości składające się z trzech wyrazów których z tego co wiem w Polsce jest bardzo mało. W poprzednim Poście "pokazałem" w okolicach mojego SKA Lipowe Pole Skarbowe.     




W Modliszewicach zaraz na początku w kilometrze poniżej zgubiłem trasę bo korzystałem z GPS w telefonie. Jest nauczka ze nie należy do końca wierzyć temu urządzeniu



Fotka powyżej to "droga" do m. Młynek przez pole kukurydzy. Jak to przeczytałem w opisie byłem trochę przerażony lecz okazało się zupełnie przyzwoicie. Trochę gorzej było dalej bo jazda po piachu przez las. Miejscami niestety trzeba było zejść z roweru ale i to się przeżyło. Nazwy miejscowości Młynek nie "złapałem" w kadrze ale już do następnego etapu w Starej Kużnicy są "pokazane" poniżej wszystkie miejscowości.  


"Akcent kolejowy" na trasie pozwoliłem sobie pokazać chociażby przez sentyment do firmy w której pracowałem 46 lat i jeden miesiąc. Do m. Stara Kużnica "trzymaliśmy się" czerwonego szlaku rowerowego i muszę przyznać ze nawet dosyć przyzwoite było oznaczenie. Juz więcej nie musiałem korzystać z "głupiego" GPS.   




Takie ładne "domki" po drodze też mijaliśmy i kolejne ciekawe nazwy miejscowości również.


Czwarty etap w Starej Kuźnicy był jednocześnie punktem kontrolnym na półmetku Rajdu. Małgosia ma potwierdzenie przybycia i pozostali uczestnicy również.  



W Rajdzie uczestniczyła również"silna grupa" sympatycznych cyklistów z Przedborza w firmowych strojach. Poniżej Stachu również w "firmowym" stroju Społeczności Rowerzystów "NA ROWERZE" własnie czeka w kolejce do "podbicia" karty startowej w m. Wielka Wieś która była piątym etapem Rajdu.  




Kolejny "akcent kolejowy" w drodze do 6 etapu naszego Rajdu gdzie Stachu "załatwił" pieczatkę u samego proboszcza Sanktuarium o czym wspominałem na początku. 


Wspominałem wcześniej o "dziwnych" nazwach miejscowości. Na trasie Rajdu jechaliśmy z Nieba do Piekła. 

Na zakończenie tej "relacji" jako dowód uczestnictwa
w Rajdzie Dyplom i medal okolicznościowy oraz Karta Startowa jako kolejna "pamiątka"  

Z kronikarskiego obowiązku poniżej przedstawiam  "przejechane" kilometry na Rajdzie i dodam że w sumie było tych kilometrów trochę więcej( razem 172)  gdyż "na kołach" jechaliśmy ze SKA i spowrotem. Co prawda nie mogę porównywać się z kolegami z NASZEJ  Społeczności Rowerzystów lecz dla mnie to i tak wyczyn.     
No i to by było na tyle. Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam i do następnego.  
      

sobota, 22 sierpnia 2020

AKWENY WODNE WOKÓŁ SKA 22.08.2020

 Po rocznej przerwie ponownie "wracam" do pisania na BLOGU. W dniu dzisiejszym postaram się przedstawić trasę do "akwenów wodnych" jakie znajdują się w okolicach mojego miasta Skarżyska Kamiennej. Pora jest sprzyjająca ponieważ upał niemiłosierny więc wykorzystałem przyjemne z pożytecznym i w każdym akwenów trochę sobie popływałem. Zaplanowałem pływać w sześciu miejscach jednak skończyłem na czterech o czym potem. 

22.08.2020 godz. 10:00 wyjazd z miejsca zamieszkania. "stalowy rumak" stoi i czeka a właściciel fotografuje. 



Kilka fotek z ulic SKA i "akcent" kolejowy o którym pamiętam w swoich relacjach. Informacyjnie jestem jeszcze 3 dni kolejarzem, a potem ktoś spyta? Od razu odpowiem że od 27.08.2020 planuję być szczęśliwym "stypendystą ZUS"  

Drogowskaz pokazuje kierunek pierwszego akwenu w dzielnicy Rejów. Niektórym z czytających przypomnę że jest to miejsce VII ZLOTU społeczności rowerzystów "narowerze.info" Podobno było fajnie. Informacyjnie wspomnę że NASZA społeczność dalej sie trzyma i w tym roku byłby już XII ZLOT gdyby nie głupia pandemia. Co się odwlecze to nie uciecze. Za rok spotykamy sie w m. OCYPEL na Kociewiu. 





Fotki powyżej z zalewu REJÓW. Tutaj jest tak samo fajnie jak przed pięcioma laty. 




Powyżej kolejny "akcent kolejowy" a poniżej jeden znajomy dom. Będzie więcej takich fotek z miejscowości które będę mijał. Moje świetokrzyskie jest naprawdę piękne tylko nie wszyscy umieją TO docenić. 



Powyżej jest tablica z nazwą miejscowości gdzie jest kolejny "zalew" i gdzie znów popływałem i kolejne fotki. 






Kolejna tablica "pokazuje" drogę do kolejnego "zalewu" To już będzie sławny Wąchock. Dla przypomnienia niektórym powiem ze nie omieszkałem "zrobić sobie zdjecie ze sławnym sołtysem z Wąchocka. 




Fajny moim zdaniem AKCENT uwieczniłem powyżej. 







Poznajecie? To STASIO mój wypróbowany kolega i przyjaciel z którym niejeden "chleb" jadłem na wyprawach rowerowych. Czekał długo na mnie w Wąchocku ale się doczekał. Kolejne pływanie dla "ochłody" i juz po godzinie byliśmy na trasie nad kolejny zalew do m. Jastrząb. Po drodze robiłem fotki tablic mijanych miejscowości. Może ktoś ze znajomych będzie miał chęć przejechać się tą trasą.  








Kolejny akcent kolejowy. Pozwoliłem sobie na fotkę "nastawni" gdzie przez ostatnie 20 lat przynajmniej dwa razy w miesiącu robiłem kontrolę. W sprawozdaniu zawsze było: Nieprawidłowości nie stwierdziłem. Pozdrawiam załogę.  










Powyżej " nastawnia" stacji kolejowej Jastrząb. Tutaj tez bywałem na kontrolach. Pozostały mi w pamięci zawsze miłe wspomnienia z tego miejsca. Będzie mi Was brakować.  



Fotki powyżej to już zdjecia z zalewu w Jastrzębiu. Także fajnie spędziliśmy czas ze Stachem tylko krótko bo ..........wyszły "brzydkie" chmury deszczowe i decyzja że rezygnujemy z dalszych "zalewów" i uciekamy do domu. W planach był jeszcze Szydłowiec i Bliżyn ale TO juz może w następnej relacji.   







To już miejse docelowe naszej dzisiejszej "wyprawy". 20 km z Jastrzębia bardzo prędko przejechaliśmy "uciekajac" przed burzą no i udało się. 

 Z kronikarskiego obowiązku i na dowód przejechanej trasy mój licznik rowerowy. Ciąg dalszy nastąpi.